Odwiedza nas 23 gości oraz 0 użytkowników.

Trzydniowy pobyt na terenach Roztoczańskiego Parku Narodowego rozpoczęliśmy od miejscowości Józefów, gdzie zakwaterowaliśmy się w Ośrodku Młodzieżowym znajdującym się przy szkole.

Naszą uwagę przykuł Rynek i znajdująca się tu fontanna przedstawiająca naturalnej wielkości zwierzęta występujące w lasach Roztocza. Są tu także rzeźby, będące efektem plenerów rzeźbiarskich; jest zegar słoneczny, pręgierz, zdrój wodny oraz pomnik poświęcony bohaterom walk o niepodległość Polski. Na skraju lasu w malowniczej kotlince jest zalew. Posiada dużą, piaszczystą plażę, strzeżone kąpielisko, zjeżdżalnię oraz boisko do piłki siarkowej. Spacerując krętymi dróżkami po przepięknych terenach parku podziwiliśmy świat roślin i zwierząt, słuchaliśmy szumu wodospadów, widzieliśmy stawy „Echo” – czyli zespół czterech stawów położonych wśród lasów. Nad stawami zlokalizowana jest wieża widokowa, z której obserwowaliśmy pasące się koniki polskie.

Kolejnym miejscem, które zwiedzaliśmy był kościół „na wodzie” pw. św. J. Napomucena w Zwierzyńcu. Wybudowany w latach 1741-1747 jako wotum dziękczynne Zamoyskich za narodziny długo oczekiwanego syna Klemensa. Wnętrze tego kościoła zdobią barokowe polichromie wykonane przez Łukasza Smuglewicza. Byliśmy pod jedynym na świecie pomnikiem upamiętniającym zwalczanie plagi szarańczy. Pomnik-kamień mający kształt prostopadłościanu, opisuje skalę plagi szarańczy i nazwy miejscowości, których mieszkańcy walczyli w 1711 r.

Odprężaliśmy się spacerując atrakcyjnymi ścieżkami przyrodniczymi w Rezerwacie Przyrody „Szum”, „Czartowe Pole”. Cieszyliśmy oczy malowniczymi odcinkami doliny rzeki Sopot, która płynąc nabiera charakteru górskiego potoku tworzy małe wodospady zwane szumami.

Z radością jechaliśmy do Szczebrzeszna. Wszyscy chcieli dotknąć chrząszcza znanego z bajki. Stanęliśmy przy 2-metrowej figurze odlanej z brązu i przypomnieliśmy sobie na głos znany zwrot z wiersza J. Brzechwy „W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie”.

Byliśmy w Krasnobrodzie, gdzie wysłuchaliśmy pięknej opowieści pana przewodnika przy kaplicy „na wodzie”. Pod kaplicą biją liczne źródła, których woda według tradycji posiada właściwości uzdrawiające. Zwiedziliśmy Sanktuarium Maryjne – barokowy kościół powstały w latach 1690-1699, ufundowany przez królową Marię Kazimierę Sobieską za odzyskane zdrowie.

Byliśmy w Krasnobrodzkim Muzeum Parafialnym utworzonym w budynkach przyklasztornych. Muzeum posiada bogate zbiory podzielone na pięć ekspozycji. Najbardziej znana jest część etnograficzna, w której zgromadzono eksponaty do życia i pracy mieszkańców krasnobrodzkiej wsi. Widzieliśmy bogate zbiory fauny i flory prezentujące skamieniałości i minerały z RPN.

Kolejnym miejscem naszej wycieczki był renesansowy Zamość. Twórca Zamościa, kanclerz wielki koronny Jan Zamoyski nie był postacią przeciętną – widział więcej niż niejeden król i miał królewskie ambicje. Dysponował olbrzymim majątkiem, stworzył Ordynację Zamojską – prywatne państwo w państwie i zbudował gród, który podziwiamy do dziś. Świadectwem potęgi Zamościa są przepiękne kamienice na zamojskim rynku wybudowane przez bogatych kupców mieszkających wówczas w mieście. Bogactwem ornamentów urzeka dom Pod Madonną, szafirowa kamienica Pod Małżeństwem z charakterystyczną płaskorzeźbą i wspaniałymi polichromiami wewnątrz, dom Pod Aniołem – ozdobiony figurą Archanioła Gabriela i płaskorzeźbami lwów – przykuwa uwagę czerwienią elewacji, mocno kontrastującą z kremowymi ozdobami. Zachwyceni pięknem i kunsztem tego miasta, usiedliśmy sobie na ławeczkach i zjedliśmy pyszne lody.

Gdy wróciliśmy do naszego ośrodka byliśmy zmęczeni, ale nie na tyle, aby iść spać. Pamiętaliśmy o „zielonej nocy”, no bo przecież nie mogło jej zabraknąć na „Zielonej Szkole”. Szczególnie chłopcy byli zaskoczeni, ale dlaczego byli zaskoczeni – nie będziemy zdradzać szczegółów... Przeprowadziliśmy różne konkursy, zabawy, gry. Jednym z konkursów był konkurs na najczyściejszy pokój. Wygrały dziewczynki w składzie: Malwinka Arabska, Kaja Pawlik, Zosia Wróblewska, Zuzia Wilk. Widać, że dziewczynki dbały o czystość nawet na wyjeździe i otrzymały za to zasłużone nagrody, a pozostali uczestnicy wycieczki słodkie upominki.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Łańcucie. Zwiedziliśmy zamek, powozownię, pospacerowaliśmy alejkami w parku, które o tej porze roku wyglądają czarująco i wsiedliśmy do autokaru kierując się w stronę domu. Zatrzymaliśmy się chwilę na parkingu, aby się posilić i odpocząć.

Wróciliśmy szczęśliwi i zadowoleni. Zwiedziliśmy piękne miejsca, jeszcze bardziej zintegrowaliśmy się i poznaliśmy w różnych sytuacjach. Jesteśmy dumni, że udało się nam pokonać tęsknotę za domem i rozłąkę z rodzicami. Przekonaliśmy się, że jesteśmy gotowi na następny taki dłuższy wyjazd. To była naprawdę super wyprawa – zachęcamy wszystkich do takich wyjazdów.

Halina Mazur

Przejdź do góry
Our website is protected by DMC Firewall!