Odwiedza nas 27 gości oraz 0 użytkowników.

Przedświąteczna wizyta w TAJEMNICZYM OGRODZIE

Tuż przed świętami uczniowie klas szóstych zrobili sobie przedświąteczny podarunek w postaci pełnego czaru spektaklu pt. „Tajemniczy ogród”. Obejrzeli go w znanym im bardzo dobrze z poprzednich wizyt Teatrze im. L. Solskiego w Tarnowie.

Oto wrażenia naszych uczennic:

W dniu 18 grudnia 2019 r. wszystkie klasy szóste udały się do Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie na spektakl pt. „Tajemniczy ogród”. Przedstawienie teatralne zostało utworzone na podstawie utworu literackiego autorstwa Francesa Hodgsona Burnetta.

Spektakl opowiadał historię osieroconej 10-letniej dziewczyny, Mary Lennox, która przybywa do Anglii do swojego jedynego krewnego, wuja Archibalda Cravena. Pojawienie się nowego mieszkańca w ponurym domu odmienia życie wielu osób. Dziewczyna na początku nie może się przyzwyczaić do nowej sytuacji, ale z biegiem czasu zaprzyjaźnia się wieloma osobami. Następnie odkrywa wejście do tajemniczego ogrodu i poznaje historie pana Archibalda i jego żony. Potem znajduje syna pana Cravena i zaprzyjaźnia się z nim. Okazuje się, że jego ojciec nie lubi na niego patrzeć i odwiedza go tylko wtedy, kiedy on śpi. Oprócz tego Colin myśli, że niedługo wyrośnie mu garb, co okazuje się potem nieprawdą. Ostatecznie historia kończy się na tym, ze Colin uczy się chodzić, a jego ojciec godzi się ze swoim synem.

To przedstawienie teatralne było bardzo pouczające, ponieważ uczy, że należy wybaczać drugiej osobie. Należy chować dawne urazy, mimo że jest to bardzo trudne. Jeśli wybaczymy drugiej osobie okazujemy jej w ten sposób swoją miłość.

Marcelina Piłat, VI B

Osiemnastego grudnia 2019 roku o godzinie 9.00 uczniowie klas szóstych Publicznej Szkoły Podstawowej nr 2 w Busku-Zdroju wybrali się na wycieczkę. Pojechali oni do Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie na spektakl pt. „Tajemniczy ogród”. Sztuka trwała półtorej godziny.

Przedstawienie w reżyserii Tomasza Obary opowiadało o dziesięcioletniej osieroconej dziewczynce Mary Lennox, która przybywa do Anglii do swojego jedynego krewnego, wuja Archibalda. Po przybyciu do Anglii dziewczynka dostała swój pokój, z którego nie mogła wychodzić. Wiele razy łamała jednak ten zakaz. Otrzymała również służkę Martę, z którą rozmawiała o niemal wszystkim. Mimo różnicy wieku powierzały sobie wszystkie tajemnice. Pewnego dnia gdy Mary siedziała w swoim pokoju razem z Martą, usłyszała dziecięcy krzyk, wydobywający się z jednego z korytarzy. Wyszła z pokoju i zaczęła błądzić bo ogromnym, szarym i smutnym domu. Krzyk wydobywał się z jednego z pokoi, w którym leżał chory chłopiec o imieniu Colin. Mary nie było o nim nic wiadomo. Dopiero później dowiedziała się od niego, że nie lubi obecności ludzi. Ją jednak bardzo polubił, co zdziwiło wszystkich domowników. Colin nie mógł się denerwować, bo miał bardzo słabe zdrowie, więc wszyscy w domu mieli robić to czego on chce.

Pewnego dnia gdy dziewczynka siedziała w pokoju przyszła jej do głowy myśl o wyjściu na dwór. Spotkała tam nieprzyjemnego ogrodnika, który nie chciał z nią rozmawiać. Zaprzyjaźniła się jednak z gilem, który przesiadywał w ogrodzie. To on wkrótce pokazał dziewczynce klucz i wejście do tajemniczego ogrodu. Mary dowiedziała się od służki o tym, że ten ogród uwielbiała mama Colina. Po jej śmierci tata Colina zamknął ten ogród i nikt nie miał prawa tam wchodzić. Dziewczynka gdy się o tym dowiedziała, postanowiła potajemnie zadbać o tajemniczy ogród, w czym pomógł jej brat Marty Dick. Razem sadzili i podlewali drzewa oraz kwiaty.  

Któregoś ranka Mary przyszła do Colina opowiedzieć mu o ogrodzie i o przyjacielu, który jej w tym wszystkim pomagał. Gdy chłopiec dowiedział się ,że dziewczynka nie poświęca czasu wyłączne jemu, wpadł w furię. Nikt z domu nie mógł go uspokoić. Wreszcie zdenerwowana tym Mary weszła do pokoju i kazała mu się opanować. Wkrótce zabrała go też do ogrodu. Tam zaczął stawiać swoje pierwsze kroki i uczyć się biegać, skakać i bawić się. Zobaczył to tata Colina. Przez pierwsze kilka minut patrzył z niedowierzaniem. Wreszcie ojciec podbiegł do syna i mocno go przytulił.

Tak właśnie zakończyło się przedstawienie. Wszyscy byli zadziwieni doskonałą grą aktorów. W postać Mary Lennox świetnie wcieliła się Monika Wenta. Spektakl oglądało się z zapartym tchem. Warto wspomnieć o efektach specjalnych. Momentami padał deszcz, a czasami była burza. Dużą rolę odegrały również reflektory. Śledziły ruchy aktorów, świeciły jasno podczas dnia i delikatnie podczas nocy. Nieodłączną zaletą tego przedstawienia była doskonała scenografia. Pokój dziewczynki był duży i zielony. Znajdował się też tam kominek i mały stoliczek z dwoma krzesełkami. Korytarze, którymi wędrowała Mary, były mroczne i bardzo realistyczne dzięki technicznym rozwiązaniom sceny, które oddawały przemieszczanie się Mary po ich tajemniczych zakamarkach. Ogród mamy Colina również był bardzo zaskakujący. W pierwszych scenach był szary i smutny. Z góry nagle zsuwały się elementy scenografii imitujące krzaki, z boku wjeżdżał zarośnięty mchem mur. Obok stało bezlistne drzewo. Ostatnim pomieszczeniem był pokój Colina. Znajdowało się w nim wielkie złote jeżdżące łóżko, nad którym wisiał portret jego mamy. Wszystko to pozwoliło się nam jeszcze bardziej wczuć się w atmosferę spektaklu. Nie możemy zapomnieć również o kostiumach, które były wykonane w dziewiętnastowiecznym stylu. Sukienki jakie nosiła służka i Mary były zwykłe, ale jednak miały w sobie coś wyjątkowego.

Przedstawienie bardzo nam się spodobało. Przede wszystkim wynieśliśmy z niego wartości życiowe. Mogliśmy lepiej zrozumieć na czym opiera się przyjaźń. Jak ważne w życiu jest wsparcie drugiego człowieka i ile może nam to dać. Uważam, że role były znakomicie obsadzone, przez co bardzo dobrze się to oglądało. Gorąco polecam ten spektakl każdemu.

Ola Pająk, VI B

Przejdź do góry
DMC Firewall is a Joomla Security extension!